primaaprilsowy trening siłowy

Ja całkiem zbajerowana przez krosfitową Magdę Gadułę poszłam se 🙂 na ciężary, na trening siłowy !
Do trenera, którego się boję, bo…
Ludzie gadajo, że bije… Uuuuuuu!!!!
Poszła więc ja.
Kijem szturchnięta zostałam kilka razy, ale nie zbił 🙂
Trening był…

Yhmmmm…

Zajefajny 🙂

Ale nim się zajefajny stał, był ciężki a na koniec…

– Chodź ze mną- wskazał na mnie Trener z Kijkiem co Adrian mu na chrzcie dali.

Poszłam, bo nie wiedziałam, co mnie czeka.
Zatrzymał się przy dziwnym, czarnym, wysokim urządzeniu i kazał mi na to wejść, zakutać stopy w dybach, położyć się z wyprostowanymi kolanami, tak że ciało powyżej bioder miało zadyndać wysoko nad ziemią bez podpórki…
Ech…

12952957_1179442305408810_1680323338_o

Na szczęście, Trenera z Kijkiem i stojącego obok drugiego trenera oraz towarzyszącego mu krosfitera, z zawstydzenia i ogólnego jeszcze onieśmielenia krzyczałam cicho.

– Boję się! Stój! Nie odchodź! Trzymaj mnie! Ej, nie ruszaj się! Nie idź! Jak ja wstanę, jak ty pójdziesz?!- przekrzykiwałam swój paniczny strach nie zwracając uwagi na towarzyszące mi osoby- Jak chcesz odejść, to przysuń mi ten rower…

– Hahahaha!- zaśmiał się Trener z Kijkiem- A myślałem, że już mnie nic na crossficie nie zaskoczy. A jednak! – zadumał się, po czym zaczął z kolegą trenerem Arnim wymieniać zaskakujące zachowania i pytania trenujących.

Ja w tym czasie w pozycji mało komfortowej, z głową w dół, nogami w dybach, rękami na piersiach, przysłuchiwałam się, parskając co jakiś czas śmiechem. W sumie te opowieści spowodowały jakieś ogólne moje rozluźnienie i strach powoli mijał.

– No a kiedyś – opowiadał Trener z Kijkiem – taka młoda dziewczyna z figurą taką ja ta tutaj- bardziej poczułam niż zobaczyłam, że wskazuje na mnie. Zobaczyć nie mogłam, bo wisiałam głową w dół z wypiętym tyłkiem, ale słuch mi się od razu baaardzo wyostrzył.- Zgrabna, ładny tyłek, duże piersi – w tym momencie nie wytrzymałam i prychnęłam śmiechem w kierunku podłogi.
– Za te piersi, to bardzo dziękuję- wysapałam jak przestałam już parskać i prychać 🙂
– Mało mięśni… powoli kończył swą myśl.

I co ?
Nie mówiłam, że trening był zajefajny ?
Bo był 😀
I wiem, że to, że odbył się 1 kwietnia, nie zmienia postaci rzeczy i innych moich atrybutów 😀

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *