Planowe wyłączenia prądu lub nieplanowe odcięcia :D

Regularnie czytam powiadomienia o planowych wyłączeniach prądu, aby przygotować się psychicznie i nie tylko.
No i jak żyję, nie zdarzyło się, aby prąd wyłączył się planowo.
Jak się wyłącza, to całkiem niespodziewanie i zazwyczaj, gdy siedzę przy komputerze i robię coś ciekawego, czasami jest to praca.
Siedzę więc taka wgapiona w monitor, gdy nagle wszystko przestaje banglać, a na ekranie pojawia się komunikat, że coś nie tak z serwerem. Żeby tylko  tak! Ale jest jeszcze gorzej ! Serwera nie odnaleziono!!!!
A że tak nie może być, żeby mi nagle serwera uprowadzono, to ja…
Wielokrotnie odświeżam stronę, sprawdzam połączenia z Internetem, postanawiam zresetować modem, czy coś tam, gdy nagle dociera do mnie myśl, że może winny wszystkiemu jest prąd, to znaczy jego brak.
Po naciśnięciu kontaktu, okazuje się, że dramat.

Siadam i uspokajam oddech. Zbieram myśli.
Trwa to chwilę, po czym osiągam stan spokoju i postanawiam nadrobić zaległości.
Wstaję od kompa, kieruję się do łazienki, kosz z praniem taszczę do pralni, ładuję bęben do pełna, płyn do prania, płyn do płukania, 40 stopni, włącz!
I nic.
„Kurcze- wykrzykuję w duchu- prądu nie ma!!!!”
W drodze z pralni chwytam odkurzacz, wnoszę go na piętro, wtyczka do kontaktu, nogą naciskam wiadomy przycisk i…
” Jasna dupa…”- zawieszam się i nie komentuję tego bardziej. Odnoszę odkurzacz.

Zrezygnowana ciągnę się do kuchni. Opróżniam zlewozmywak, upycham zmywarkę na maksa, tabletka do dozownika, dopycham drzwi, i…
Nie, nie, nie!!!! Nie włączam zmywarki, bo przecież nie ma prądu.
😀

Zadowolona, że w końcu ogarnęłam sytuację, nalewam wodę do czajnika, podpalam palnik… Tak,tak! Należę do tych szczęśliwców, co mają kuchenkę gazową 😀
Wyciągam ulubionym kubek, czując już wszystkimi zmysłami smak świeżo mielonej kawy, wyciągam dłoń w kierunku młynka, naciskam przycisk…
” Sziiiiitttt- drę się sama do siebie- prądu nie ma”
„Dobrze- myślę – poddaję się. Nie będę robić nic, obejrzę sobie film…”

Zrezygnowana siadam na kanapie, nieużyteczny pilot kiwa się w mojej dłoni.
Nagle słyszę cichutkie: piiiiiiiii.
Do mózgu powoli dociera komunikat, czuję wręcz jak informacja przeskakuje po zwojach mózgowych.
„Yes, yes, yes!!! -rzucam pilota na ławę i pędzę do kuchni- lodówka się włączyła – rzucam przez ramię do śpiących psiaków.”
Lodówka martwa. Dla pewności włączam światło. Brak.

Ze spuszczoną głową pokonuję schody, siadam na kanapie, chwytam pilota… „Piiiiiiii” znowu słyszę w oddali. Tym razem nie jestem już tak naiwna, nie biegnę na dół, sięgam do nocnej lampki i…

Jest,jest, jest 😀 !!! Przyszedł. Mogę teraz wszystko.

Szybciutko biegnę do komputera. Odśwież stronę.

Ufff…. Działa 😀

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *