Łuciu najlepszy motywator :)

Pewnego grudniowego ( 2015 roku ) dnia przeglądałam Fejsbuka. Nagle przed mym wzrokiem ukazało się wydarzenie pt. „Przebiegnę 2016 km w 2016 roku”.
– O!- pomyślałam cała spragniona biegania, bo cały czas byłam na etapie wychodzenia z kontuzji, a mój kilometraż maksymalnego jednorazowego wybiegania sięgał w tym czasie 6 km.
– O! – pomyślałam ponownie. – Chyba to jest do zrobienia- i zaczęłam analizować, liczyć, myśleć…
Złakniona biegania, po ponad półrocznej abstynencji biegowej, pod wpływem nie wiedzieć jakiego impulsu kliknęłam przycisk:”Wezmę udział”
Od razu poczułam, jakbym całkiem już zdrowa i sprawna przebiegła ten dystans.
Po chwili pod wydarzeniem pojawił się komentarz Łucia. Nie pamiętam treści, ale nie był on motywujący, raczej dołujący. Zastanowiło mnie to przez chwilę, bo kto jak kto, ale Łuciu…

DSC01696 kopia

Przecież dla mnie to od początku znajomości wzór motywatora. Wsparcia dla słabszych, tych z mniejszymi możliwościami.
I to Łuciu, ten chłopak, który zmotywował mnie do pierwszego masowego biegu!

DSC_0971i

Ten, który przeczłapał ze mną pierwszy mój półmaraton, ten który zawsze zagrzewa do walki, ten właśnie młodzieniec mnie hejtuje.

To musiał być żart 🙂

Temat wydarzenia i mojego w nim udziału przepadł szybko, jak wszystko co na Fejsie się pojawia.
Minęły spokojne pseudozimowe  tygodnie. Nagle z lekka przymroziło.
Szóstego stycznia w dzień całkiem wolny od pracy udałam się na kąpiel morsową.
W końcu zima zaczęła przypominać zimę.

12466008_1240014802693110_991741890675914771_oooooo
Mróz, śnieg…
Morsiaki radosne, aura podgrzewała atmosferę. Po kąpieli, tryskając endorfinami, nie mogliśmy się nagadać.
Nagle, całkiem niespodziewanie Łuciu wyciągnął w moją stronę dłoń z nastroszonym palcem wskazującym i krzyknął.

– Blondyna!
– Co ?
– Blondyna!!!- ze śmiechem powtórzył. – Nie przebiegniesz 2016 km.
W moim zamarzniętym mózgu zawrzało.
– Co!!! Ja, ja nie przebiegnę? – zacietrzewiłam się.
– Nie przebiegniesz!!! Blondyna, blondyna….- powtarzał ze śmiechem.
– Ja… Ja…- zatykało mnie z wrażenia. – Ja, nie przebiegnę ?
– Nie !
– To się załóż!!!!- rzuciłam w przestrzeń…

12440496oooooo

Tak, to się właśnie zaczęło…
A teraz.
Teraz to mi jest tak sobie, bo…
Albo będę miała przez kilka miesięcy pomoc domową 🙂
Albo będę miała krótkie włosy 🙁

IMG_0970i

Biorąc pod uwagę, wszelkie atakujące mnie plagi, całkiem nie egipskie, to pozytywny dla mnie finał widzę w czarnych barwach.
Do tej pory zaliczyłam:
– przeziębienie, które normalnie mnie już nie dopadało 🙂
– awarię kręgosłupa, która też mnie nigdy nie spotkała 🙂
Nie wiem, czego się jeszcze mogę spodziewać, ale wiem, że bardzo chcę wybiegać ten zadany dystans 🙂
Poza chęciami, potrzebne jest wsparcie 🙂
Motywacja 😀
Biegających i tych, co nie biegają, zapraszam do podrzucenia czasami słówka otuchy, bądź lajka pod trasami na Endomondo 😀
Każdy gest w cenie 🙂
No i trzymajcie za mnie kciuki 🙂

Proszę 😀

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *