IX Półmaraton Poznań

Weekend pod hasłem IX Półmaraton Poznań nabrzmiały był atrakcjami.
Zaczął się w ogóle, jak to prawie każdy weekend, w piątek.
Około 17.00 nadjechała Dorota Znana Warszawska Biegaczka, teraz mogłabym dodać, że nie dość że Biegaczka, to jeszcze Mistrz CrossFitu 😀 Ale o tym kiedyś. Piątek spędziłyśmy bez wielkich emocji- chyba 🙂
Och! Nieprawda. Przecież w piątek pokazałam jej poznański box.

13015194_999621880133523_1870916693110538575_n

crossfit

Dumna po nim chodziłam jak paw 🙂 Prawie jakbym go tymi piszącymi ręcami stworzyła.
A wieczorem pifko, gadu, gadu, jedzonko i takie tam.

Sobota przywitała nas słońcem :). Ot, taka zmyła przed niedzielą.

Wyspane, najedzone, zadowolone z życia i spotkania udałyśmy się po odbiór pakietów. No i wtedy właśnie, dopiero wtedy, poczułam tę biegową atmosferę. Po przekroczeniu terenu Targów poczułam to.
Tłumy. Radosne. Rozentuzjazmowane. A wśród nich- MY !

13009881_1000050243424020_763468638_o

Międzynarodowe Targi Poznańskie

Szczęśliwie dotarłyśmy do punktu odbioru pakietów. Entuzjazm się podwoił lub nawet potroił, gdy numery startowe znalazły się w naszych rękach, a gdy dołożyli nam po butelce piwa, to … Szkoda gadać.

Objuczone skierowałyśmy się w stronę wyjścia, ale droga okazała się być usłana przeszkodami.

W swe obroty wziął nas Krzyś Strażak. Pierwsza w jego ręce wpadłam ja. Ubierał mnie chłopak w takim tempie, później zresztą jeszcze szybciej rozbierał. Prawdę najprawdziwszą muszę teraz powiedzieć.

12999505_1000052463423798_1677380712_o

Międzynarodowe Targi Poznańskie

Strój, który na mnie wsadził, był bardzo ciężki. Gdy dołożył mi trochę sprzętu, okazało się, że ledwo to wszystko jestem w stanie utrzymać, a oni… A oni w akcji czy to zimą, czy latem. Nie wiedziałam, że to aż tak. W filmach to jakoś tak lekko wygląda. Czasami w tym stroju muszą człowieka nieprzytomnego wynieść. Więc Strażak Krzyś zaproponował, abym pana 90-kilogramowego przeciągnęła. Nieprzytomnego. Dałam radę 😀 W końcu trenuję crossfit 🙂

12986453_1000058533423191_894389645_oi

Międzynarodowe Targi Poznańskie

Gdy opuszczałyśmy teren targów byłyśmy rozchichrane i mocno już podekscytowane. Dzień mijał w tempie błyskawicznym. Lody, obiad, a wieczorem stadion inaczej- stadion scena dla musicalu.
Mój gość ze stolicy był osobiście na stadionie Mistrza 😀 Jeszcze Mistrza 🙂

13022360_1121536321232680_33691674_n

Inea Stadion

Kładłyśmy się spać lekko zmęczone ale zadowolone.

Noc minęła całkiem ok. Spałam. Poranek za to okazał się niełaskawy. Nim przed oczami pojawił się obraz, ucho wyłapało niepokojący dźwięk docierający zza okna.
Lało!
Dla pewności otworzyłam oko. Jedno.
Nadal lało.
Drugie oko z trudem dołączyło do pierwszego.
Nie przestało lać.
W mózgu zawrzało.
„Co za idiota biega po mieście w deszczu. 21 km!!!- krzyczało mi w głowie – Nigdy więcej. Żadnych biegów. – darło się to coś w niebogłosy- Co mnie podkusiło….”
Wyskakując energicznie i całkiem nagle z łóżka przerwałam gonitwę myśli. Zbiegłam do kuchni. Dorota siedziała przy stole zadumana ale już odziana. Bardzo kolorowo 🙂
Zakręciłam się szybciutko i po kilku chwilach stałyśmy w miejscu umówionego dzień wcześniej spotkania. Po chwili nadjechały dwa morsowe auta, zapakowałyśmy się i w try miga znaleźliśmy się wszyscy kilkadziesiąt metrów od startu.
A jeśli mówiłam, że jak ruszaliśmy padało, to znaczy, że jeszcze wtedy nie wiedziałam, co oznacza słowo: „pada” 🙂
Jak nagle rypnęło wodą z nieba, to ja się wtedy przekonałam. W samochodzie Prezesów zapadła cisza. Każdy samodzielnie układał sobie w głowie plan na przetrwanie.
Mnie rozbolał brzuch i zrobiło mi się słabo. Byłam bliska dezercji.
Jedyne co mnie przekonało do pozostania, to to, że aby dezerterować, to i tak musiałabym wysiąść z auta, a na start miałam bliżej niż do chałupy, więc…
Wybrałam start.
A tam ?
Setki, tysiące biegaczy.
Każdy z nich chronił się jak mógł przed wilgocią i chłodem.

185i

IX Półmaraton Poznań

Ja stałam odziana w wielki wór do śmieci trzymając nad głową parasol. Na tej głowie na szczęście była czapka, którą w ostatniej chwili nadziała na mnie Dorota Znana Warszawska Biegaczka.
Gdy niepokojąco zbliżyła się chwila startu podeszłam do strefy kibiców i zagadnęłam śliczną, młodą dziewczynę:
– Hej, chcesz parasolkę ?
– Tak.
– No to masz.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie. Odeszłam, ale po sekundzie wróciłam do niej.
– Jesteś na Fejsbuku ?
– Tak.
– Super. Polub Rozbiegane Myśli, dobra ?
– Dobra- roześmiała się w głos.
– Zapamiętaj: r o z b i e g a n e m y ś l i.
Odwróciłam się i odeszłam. Tym razem na dobre.
Po chwili ruszyłam.
Entuzjazm startowy jest uczuciem trudnym do opisania. Pewne jest, że byłam podekscytowana, szczęśliwa, uśmiechnięta, rozemocjowana, podniecona, dumna…
Mokra.
Biegłam. Człowiek przy człowieku. Woda z góry, woda z dołu. Jak ktoś wleciał w kałużę, to i z boku.

078i

IX Półmaraton Poznań

Mimo deszczu kibiców masa. Transparenty, okrzyki, brawa.
Leciałam i leciałam. A ponieważ jestem fanem jedzenia, to leciałam i jadłam. Czekolada, cukierek, żel, pomarańcza.
Około 17 kilometra troszkę mi się odechciało, albo raczej zachciało mi się zwolnić. Już prawie miałam to zrobić, gdy nagle ryknęło mi w głowie.
– Dajesz Kaśka, nie zwalniaj. Dasz radę – darła się w niebogłosy Dobrusia Trenerka CrossFitu.
” Łe jery- pomyślałam- skąd ona tu”
– Biegnij- wrzeszczał głos dziewczyny – jeszcze tylko kawałek. Nie zwalniaj….

Natchnął mnie ten głos. Uświadomiłam sobie, że na crossficie bym nie odpuściła, dałabym z siebie dużo, bardzo dużo, więc…
Przyspieszyłam zamiast zwolnić i utrzymując tempo gnałam do mety.
Nagle usłyszałam kolejny głos, tym razem nie w głowie, a z głośników ustawionych przy ulicy.
Głośniki wrzeszczały:” Jeszcze tylko 200 metrów i meta” W związku z tym przyspieszyłam jeszcze bardziej. No i przyznam, że gdybym nie była z Poznania, to mogłabym się dać naciągnąć, ale przecież jestem i… No i się dałam nabrać.
Ogłaszane 200 metrów miało z 1000!!!
A ja przyspieszona już na maksa maksów czułam, że lada moment skończą mi się siły wszelakie.
Wpadłam na teren Międzynarodowych Targów Poznańskich z nadzieją, że to już! Ale nie!!! Ten pierwszy balon, to nie meta. Do mety jeszcze z 80 a może 100 metrów.
Dałam radę 🙂
Po raz kolejny zostałam mistrzem 🙂

13020559_1120069318046047_1275067241_ni

IX Półmaraton Poznań

Życiówka 😀
Czas lepszy od najlepszego o jakieś 12 minut 🙂
Szczęście i radość 😀
Ja MISTRZ 😀
Ale i cały poznański maraton jest mistrzowski. Niesamowici kibice, którzy mimo deszczu dzielnie stali na trasie i dawali z siebie wszystko.
Był nawet jeden kibic dedykowany tylko dla mnie 😀

12991873_1535869493384266_1211878551_o

IX Półmaraton Poznań

Wolontariusze uśmiechnięci, dopingujący, wspierający.
Trasa!!! Wspaniała 🙂
No i najważniejsze – jeden z niewielu biegów, gdzie nie miałam stresu toytoyowego. Toalet było pełno, a do tego były posadowione w odpowiednich miejscach.
A na trasie, nie zbiegłam na siusiu 😀

No i czy nie jestem Mistrzem ? 😀

Mapa_9_polmaratoni

IX Półmaraton Poznań

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *