Inteligencja i uroda, a raczej ich brak…

Bieganie przekłada się prawie na wszystkie dziedziny mego życia.  Może inaczej, bo poprzednie zdanie jakimś bezsensem trąci. Bieganie opętało mnie całkowicie i cały czas kombinuję gdzie, kiedy i jak długo mogę biec. Dlatego gdy okazało się, że będę jeździła na kurs angielskiego do samego centrum Poznania, od razu postanowiłam, że w jedną stronę autobusem, a do domu biegusiem. Do takich zachowań zainspirowała mnie Dorota Znana Warszawska Biegaczka, która na prawie każdą imprezę, spotkanie rodzinne i inne, jedzie, po czym przebiera się w biegowe odzienie i leeeeci do domu. Ja papuguję i dobrze mi z tym.

Debiutancki bieg z angielskiego przebiegł jednak nie tak, jak się tego spodziewałam. Zaczęło się zwyczajnie, choć nie do końca. Normalnie biegam rankami na czczo, no dobrze, nie tak całkiem czczo, ponieważ wypijam kawę z miodem. Ale biegam za ta zwanego dnia 🙂 A tu noc ciemna. 19-ta jesienią, całkiem inne warunki, więc początek biegu polegał na skupieniu i wpatrywaniu się pod nogi, aby nie daj Boże nie wywinąć czegoś, np. orła.

IMG_5106na bloga

Po pierwszych dwóch kilometrach opanowałam tę niedogodność. Wbiegłam na główną ulicę, która prowadzi prawie pod mój dom. Wtedy złapałam swój rytm. Poczułam spokój, zaczęła zalewać mnie radość, relaks, odprężenie i nagle… „Hej, czy mogę się dołączyć?” usłyszałam i po sekundzie zobaczyłam właściciela pytania. Stanął nie wiadomo skąd na mej drodze. Mężczyzna koło 40-tki, może pół głowy wyższy ode mnie, może głowę. Zatrzymując się na głowie- nie posiadała ona owłosienia. Szczupły. Chyba można uznać, że przystojny. „Możesz, ale ja bardzo wolno biegnę” – odpowiedziałam biegnąc dalej. „Mi to nie przeszkadza”- odrzekł dotrzymując mi kroku.  Zrobiło mi się łyso, bo co jak co, ale biegać wolno to ja naprawdę potrafię, a tu młody, dziarski facet….

„Hej- próbuję ponownie- ja naprawdę baaaardzo wolno.  Biegam na tętno….”

” E tam, mi to w ogóle nie przeszkadza, bo ja nie lubię sam biegać, a poza tym…..”

I tak minęło kolejne 6 km. W zasadzie rzadko byłam dopuszczona do głosu. A życie Anonimowego Biegacza poznałam w większej części. No na pewno w części zawodowej, mieszkaniowej i dziewczyńskiej, albo bardziej braku tej części. Gdy osiągnęliśmy cel, tzn. mój cel, pożegnaliśmy się jak wytrawni biegacze:

– Lecę, bo wiesz, stygnę i marznę- rzekłam.

– No, tak, tak. Pewnie się już nie spotkamy.

– Pewnie nie, choć może się na siebie znowu nadziejemy- zaśmiałam się.

– A… zapisz sobie mój numer..

– Nie.. No dobra..

Zapisałam i poleciałam do domu. Następny powrót z angielskiego nie został niczym zakłócony. Przebiegłam delektując się otaczającym mnie światem, ciesząc się każdym oddechem, krokiem. Chłonęłam przyjemność każdą tkanką, każdym nerwem.

IMG_5105na bloga

Kolejny powrót… Na wysokości trzeciego kilometra niespodziewanie pojawił się Anonimowy Biegacz. Przywitaliśmy się, jak starzy kumple i pobiegliśmy w kierunku mego domu. Starym zwyczajem nie musiałam się odzywać, bo z mego partnera stadami wylewały się opowieści. Tematy różne, jednak ponownie dominujący wątek niepowodzeń w życiu kolegi.

„… no i wiesz”- mówi – „bo kiedyś, to nie miałem problemów z kobietami, a teraz mam tak, że paraliżują mnie piękne i inteligentne kobiety…..”

Reszty nie dosłyszałam, bo dostałam nagłego, niekontrolowanego ataku śmiechu.

„Powtórz, proszę” – wydusiłam z siebie rozchichotanej z trudem, krztusząc się i parskając.

„No paraliżują mnie piękne i inteligentne kobiety….”

Musiałam się zatrzymać, zgięta w pół powstrzymywałam ciało swe, aby się nie położyło i nie zaczęło turlać ze śmiechu. Stanął ze mną i patrzył nierozumiejącym wzrokiem. Trwało trochę nim się uspokoiłam. Pobiegliśmy dalej, a ja co jakiś czas prychałam śmiechem, mimo iż opowieści kolegi były raczej przygnębiające. Czas minął szybko, a wspomnienie tekstu usłyszanego będzie zawsze wywoływać uśmiech na mej twarzy. No i żeby nie było…. Mam świadomość jak wyglądam w czapce, upocona, bez makijażu lub z jego spływającymi resztkami 🙂 Ale żeby inteligencji nie zauważyć!!!! To już kpina !!!

Chyba będę musiała zmienić trasę, toć taka zniewaga…. 🙂

smiley-36028__180

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *