25 maja nie z RODO się kojarzy, o nie!

Dla niektórych ostatnie dni były gorące, terminem, który palił, okazał się być 25 maja 2018 r.
Każdy przedsiębiorca, pracownik, współpracownik…, wszyscy  w zasadzie wiedzą, że 25 maja to RODO.
Jednak nie tylko RODO w te majowe, ciepłe dni, rozgrzewało emocje do czerwoności.
W naszej rodzinie bardziej niż na RODO czekaliśmy na BOBO 🙂
Bobo około 7 miesiąca swego życia, tego brzuszkowego, usłyszał z pewnością pierwsze próby nadania mu imienia.
Było różnie 🙂
Z zasady Bobosław wygrywał 😀
Bobo dorastał w zaciszu maminego wnętrza, chłonąc dostępnymi mu kanałami bodźce ze świata zewnętrznego.
Fikał koziołki, gdy mama przyjmowała pozycję leżącą i przestawała być bujawką 🙂
Potrafił walnąć kopniaka, czy też piąstaka na przywitanie babuni, gdy usłyszał jej głos 🙂
Umiał też zamknąć się w sobie, gdy dookoła robiło się zbyt szumnie, a głosy należały do całkiem obcych osób 🙂
Malec w swym Bobo-domku dorastał otoczony miłością.
Wielką 🙂
😀

Bobo-domek

25 maja postanowił jednak, że dość ma tego RODO, bo ostatnio nic innego nie słyszy.
Mama- RODO, tata- RODO, babunia… Też RODO.
„Dość”- pomyślał i ruszył…
Trwało to.
Oj, trwało.
Powiem więcej.
Trwało to! 
Pierwsze kilka godzin dzielnie zajmowałam się… RODO 😀
Poważnie!
Pracowałam, nasłuchując komunikatów ze szpitala.
Potem jakby dzielność ma się skurczyła.
Mocno.
Po 12 godzinach od chwili, gdy usłyszałam, że jadą do szpitala, ja też musiałam się tam znaleźć.
I to szybko.
Najlepiej w formie teleportacji.
Nie udało się, więc odpaliłam auto i pognałam.
Jak wariat.
Wszystkich, którym tego dnia coś tam zajechałam, albo czegoś nie ustąpiłam, albo coś zablokowałam- serdecznie przepraszam, jechałam do porodu.
Wpadłam z obłędem w oku na korytarz będący poczekalnią.
Stanęłam, rozejrzałam się i…
Pominę teraz me reakcje, atak histerycznego płaczu wywołany krzykiem jakiejś rodzącej, bo w nim, tym krzyku, usłyszałam głos swej córki, pominę to wszystko.
Powiem tylko, że bałam się, do szaleństwa.
Mogłam, mogłam postradać rozum.
Ale nie zrobiłam tego.
Wzięłam się w garść, bo przypomniało mi się, że przecież chciałam, w razie gdyby zięć nie chciał, uczestniczyć w narodzinach mego wnuka.
To mnie trochę ocuciło.
Po chwili zlokalizowałam porodówkę, tę ważną dla mnie.
Przykleiłam się do drzwi i od tego momentu wiedziałam już wszystko.
Uspokoiłam się.
Wiedziałam już, co się dzieje, a jedynym realnym niebezpieczeństwem było to, iż ktoś z impetem otworzył drzwi, a ja, jak ta postać z kreskówek, zostawię w nich tylko pusty kontur, a sama rozkwaszę się na podłodze porodówki 🙂
Udało się.
Drzwi całe 🙂
Przez szklane drzwi, ale uczestniczyłam w chwili, gdy Bobo Krzysztof opuścił swój Bobo-domek i znalazł się w ramionach mamusi.
🙂

Krzysiowa dłoń 🙂

Płakałam.
Na szczęście na porodówce w tym czasie było wiele emocji i nikt nie zwrócił uwagi na drzwi, które nagle zaczęły szlochać i pociągać nosem.
🙂
Wszystkich przechodzących w tamtej chwili obok mnie, przepraszam.
Musiałam, naprawdę musiałam, każdemu powiedzieć, że właśnie urodził się mój wnuk 🙂
Potem pojawił się mój zięć i zabrał mnie do nich.

To był najcudowniejszy widok.
Zobaczyłam piękną kobietę w pozycji półleżącej z dzieckiem przy piersi.
Cała jej postać, każdy fragment ciała emanował miłością.
Otaczała ją aura szczęścia.
Emanowało z niej macierzyństwo w najczystszej postaci.
Jasne było, że gdyby ktokolwiek chciał zrobić maleństwu krzywdę, uruchomiłaby nieziemską wręcz siłę i walczyłaby.
Miała przy sobie swój skarb.
Cud narodzin przemienił córkę w córkę- matkę.
🙂

Bobo-Krzyś

Kocham Cię Karolinko – byłaś najdzielniejszą rodzącą 😀 i jesteś najlepszą mamą 🙂
🙂
25 maja 2018 jest dniem Krzysia, choć z pewnością często obchodząc jego urodziny będziemy wspominać,
że taki z niego mały RODOsław.
Muszę oczywiście dodać, że Krzyś był najdzielniejszym noworodkiem 🙂
A najdzielniejszym tatusiem na oddziale był mój zięć.

Prawdziwi faceci 😀

Dziękuję Ci Mariusz, za to że byłeś z nimi 🙂
Dziękuję, za wszystkie informacje z porodówki, bez nich oszalałabym na pewno.
😀
Masz pięknego syna i cudowną żonę 😀
Pisałam to ja:
BABCIA 😀
Dumna babcia 😀
😀
Jak paw…
😀

Mamy już z Krzysiem swoje plany 🙂

 

😀 od zawsze kocham 😀

 

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *