Bieg dla Izy czyli bardzo ważne 10 km
Wrz28

Bieg dla Izy czyli bardzo ważne 10 km

Byłam, byłam… Medal mam i koszulkę :) Po obrzydliwym pogodowo tygodniu nastała piękna, słoneczna sobota. Natomiast tę piękną sobotę poprzedziła noc bezsenna z niewiadomo jakiej przyczyny. O pierwszej nad ranem, czy może w nocy obudziło mnie coś i miałam ochotę to coś zignorować, ale nagle nad mą głową zaczął kołować helikopter, a może F16. Trudno uwierzyć, że maleńki...

Read More
Wpis będzie długi, ale dystans krótki też nie był :)
Wrz20

Wpis będzie długi, ale dystans krótki też nie był :)

Ostatnie minuty przed startem okazały się bardzo ekscytujące, stresujące, szybko mijające. Próbowałam szybciutko poinformować kolegów dwóch, że dobrze, że nie przygotowali balonów na 2:40, ponieważ ja biegnę na 2:59. Teraz wiem, że niepotrzebnie traciłam energię, na przekonywanie chłopaków o mej przemyślanej taktyce, gdyż oni mieli swoją, a ich było dwóch. Ruszyliśmy. Chciałoby się...

Read More
Tydzień… dzień…. i biegiem na START !
Wrz17

Tydzień… dzień…. i biegiem na START !

Oficjalny stres przedmaratonowy rozpoczął od nieopatrznie odebranego telefonu od Łukasza – tu używać będę imienia, bo ksywa jest zbyt dla wszytskich oczywista. Było to około tygodnia przed. Łu…. (ależ mi się ciśnie jego prawdziwe… ) Łukasz poinformował mnie, że jedzie do Piły. Miał nie jechać, ale pojedzie. Padła propozycja, abyśmy pojechali razem, co mnie bardzo ucieszyło. Padła też...

Read More
W międzyczasie o biegającej po Poznaniu gapie.
Wrz13

W międzyczasie o biegającej po Poznaniu gapie.

Będzie, będzie ta relacja z Piły. Tymczasem wybrałam się dziś na pierwsze długie wybieganie po półmaratonie. Tydzień już prawie minął, gdy pokonałam siebie. Ubrałam się w me ulubione lumpy, napełniłam bidon, zapakowałam żel i koło 10.00 ruszyłam w kierunku słońca. Bez trudu ułożyła mi się w głowie trasa, co rzadko się zdarza, ponieważ zazwyczaj kombinuję, waham się, zmieniam...

Read More
A przed półmaratonem było tak….
Wrz11

A przed półmaratonem było tak….

Pierwszy półmaraton zaliczony. Nim jednak do tego doszło, musiało upłynąć trochę mego potu. Zaczęło się niewinnie, od muśnięcia myślą tematu. Muskanie zaczęło się koło lutego, gdy Dorota Warszawska zasiała w mej głowie ziarno. Ot, zła z niej dziewczyna. Siała, sieje i siać będzie… No i ziarno zaczęło kiełkować. Początkowo wolno, nieśmiało, ale na grunt trafiło podatny, więc pęcznieć...

Read More