15 Poznań Maraton przebiec… buty ASICS wygrać… taki plan :)

Tym razem uczestniczyłam w biegu nie jako biegacz(ka), ale jako kibic(ka).

Choć przez chwilę i biegaczką byłam. Od momentu, gdy dowiedziałam się, że trasa Maratonu przebiegać będzie przez murawę INEA STADION, myślałam tylko o tym, aby dołączyć do biegaczy i z nimi przebiec ten odcinek.

No i stało się tak. Niedzielny poranek, po bardzo imprezowym weekendzie, budzik buczy o świcie…
Sama sobie nie wierząc, siadam nieprzytomna, oczy przecieram, budzik wyłączam. Po omakcu do kuchni po kawę, z kawą do kompa.

15 Poznan Maraton

Po kilku łykach świadomość wróciła.

Strój biegowy, syna za uszy z wyra i w drogę na trasę. Ja w bieg, syn z apartem dokumentować 🙂 Niesamowite wzruszenie ogarnęło mnie, gdy zobaczyłam biegnący tłum. Łzy stanęły mi w oczach. Szacunek dla nich wszystkich. Postałam chwilę, pokibicowałam, wszyscy jeszcze rześcy, uśmiechnięci, to w końcu jakiś szósty, siódmy kilometr.
Minęło mnie kilku znajomych, a ja doczekałam Łukasza, który to postanowił przebiec ten maraton, aby buty wygrać. Dołączyłam do niego i razem, bark w bark, krok w krok (tu przesadzam) wbiegliśmy na teren stadionu, a potem na… murawę 😀

15 Poznan Maraton

Szkoda, że tak mało kibiców było na trybunach, szkoda, że Maraton nie kończył się właśnie tam.

Ale było magicznie. Dla mnie 🙂 Poza stadionem rozstałam się z Maratończykami i pobiegłam do auta, aby być w gotowości na 42km, gdyż głównie jednak byłam kibicem i to z ważną rolą. Odpowiedzialna byłam za powodzenie zwycięstwa w konkursie towarzyszący memu poznańskiemu maratonowi.

Przedarłam się z synem do centrum miasta, ustawiliśmy się z gadżetami na około 42 km i czekaliśmy. Po czasie jakimś dołączyła do nas Sadnra Mors z rodzinką.

15 Poznan Maraton

Czekaliśmy cierpliwie, budząc niemałe zainteresowanie zgromadzonymi gadżetami.

Niejeden z wyczerpanych maratończyków, wodził tęsknym wzrokiem, za kroplówką zawieszoną na uchwycie i dynadającą sobie swobodnie. Niejeden by się chętnie podłączył. Kilkunastu nawet głośno zdeklarowało taką chęć 🙂
Brawo biegacze 🙂

Ależ się nawrzeszczałam, ależ obrzękłe klaskaniem stały mi się prawice, jakby to rzekł nasz wieszcz Norwid, alem emocji naprodukowała… Wyczerpana ja, jakbym przebiegła w tempie godnym cały dystans.

W końcu pojawił się Łukasz na horyzoncie.

Został w gadżety wpasowany i pobiegł po zwycięstwo. Pobiegł po buty 🙂

Wygrał 🙂
A ja po powrocie do domu zdjęcia przeglądam i cały czas atmosferą zwycięstwa Waszego żyję. Bo każdy z Was jest zwycięzcą. Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie biegłam z Wami 🙂
Ale cieszę się, że mogłam Wam towarzyszyć :), że mogłam gardło zdzierać 🙂

15 Poznan Maraton15 Poznan Maraton

Rozbiegane Myśli

Autor: Rozbiegane Myśli

Udostępnij ten wpis:

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *